|
Niekiedy mam wątpliwości, czy wszyscy mamy świadomość tego, że wydarzenia dnia dzisiejszego są przede wszystkim rezultatem działań w przeszłości i na to praktycznie nie mamy już wpływu, a teraz podejmując nowe działania tworzymy przyszłość. Natomiast obserwując wydarzenia polityczne nie mam wątpliwości, że nasz rodzimy polityczny światek nie pamięta dziś głównego hasła wyborczego jednego z ostatnich prezydentów USA, który swój program oparł na prostym haśle: GOSPODARKA GŁUPCZE! Na jego realizacji oparł on później swoją działalność i odniósł sukces. Analitycy dodają, że rządząc światowym mocarstwem wzbogacił to wyborcze hasło ważnymi dodatkami miedzy innymi tym, że oprócz RYWALIZACJI i WYGRYWANIA jest jeszcze coś takiego jak WZAJEMNA TOLERANCJA, KOOPERACJA i KOEGZYSTENCJA, a droga do sukcesu wiedzie także przez sensowne KOMPROMISY zawierane na bazie WSPÓLNOTY INTERESÓW. Z tego punktu widzenia obserwuję też nasze wysiłki dotyczące uzyskania większej niezależności od Rosji w zaopatrzeniu w surowce energetyczne. Właśnie temu celowi miały służyć rządowy program "Polityka dla przemysłu gazu ziemnego", oraz przygotowania i przebieg wizyty naszego prezydenta w Kazachstanie i w Azerbejdżanie. Te ostatnie wydarzenia skłoniły mnie do refleksji, więc już niewiele godzin po nich postanowiłem podzielić się z czytelnikami kilkoma obserwacjami niejako „na gorąco”.
DOSTAWY GAZU Wiele spraw na gospodarczej arenie nie tylko Starego Kontynentu związanych jest z bezpieczeństwem energetycznym, dostępem do surowców energetycznych lub pewnością ich dostaw. Przez wiele lat dostawy ropy i gazu były zapewniane z bogatych, rosyjskich złóż. Z przyczyn politycznych Polska nie uważa dziś tych dostaw za niezawodne i stara się zdywersyfikować je. Nie mam jednak wątpliwości, że to kosztuje i w przyszłości będzie kosztowało wiele. Jednak są obszary decyzji strategicznych, w których musi być uwzględniona możliwość zaistnienia sytuacji krańcowych, trzeba przewidzieć sposób funkcjonowania gospodarki w warunkach ekstremalnie niekorzystnych. Przez Polskę przechodzi gazociąg Jamał I dostarczający gaz do Polski i do Niemiec. W podpisanym 13 lat temu międzyrządowym polsko-rosyjskim porozumieniu budowa drugiej nitki tego rurociągu jamalskiego miała rozpocząć się tuż po oddaniu pierwszej. Zakończona niedawno pierwsza nitka pozwala przesyłać przez Białoruś i Polskę do Niemiec około 27 mld metrów sześciennych gazu. Gdyby wybudowano drugą nitkę (koszty szacuje się na 1,5 mld USD), to do Niemiec płynęłoby jeszcze dodatkowo 30 mld m³. Jednak według ocen Rosji i Niemiec tranzyt lądowy rosyjskiego gazu do Niemiec i Zachodniej Europy uznano za niepewny i zdecydowano o budowie Gazociągu Północnego po dnie Bałtyku (kosztem 5 mld USD), o docelowej zdolności przesyłowej (dwóch nitek) rzędu 60 mld m³ rocznie. Polska jest temu przeciwna lecz nie zdołała przekonać do swojego stanowiska, a Unia poparła projekt niemiecko-rosyjski, mimo protestów naszych i republik nadbałtyckich. Ten projekt wzbudza wiele kontrowersji, bo dominuje opinia, że powstaje on z powodów politycznych, a nie biznesowych. Jego realizacja zwiększa bezpieczeństwo energetyczne Zachodniej Europy, kosztem zmniejszenia go w Polsce. Można mieć też wątpliwości co do przyszłości Jamału I wówczas, gdy bałtycki rurociąg powstanie i zostanie oddany do użytku szybko realizowany gazoport w okolicy Sankt Petersburga. W ostatnich dniach Gazprom poinformował, że nie wyklucza budowy Jamału II i widzi możliwość włączenia go do planu inwestycyjnego na 2008 r. niezależnie od budowy rurociągu po dnie Morza Bałtyckiego! Jednak w odpowiedzi Polska poinformowała (MG), że nie jest już zainteresowana budową drugiej nitki gazociągu jamalskiego. Tym samym daliśmy inicjatorom budowy rurociągu przez Bałtyk nowy argument. O kontynuowaniu budowy gazociągu jamalskiego nie ma też słowa w zaakceptowanym kilka dni temu przez rząd dokumencie "Polityka dla przemysłu gazu ziemnego". W ten sposób ostatecznie wytrąciliśmy swoją decyzją argumenty także tym krajom bałtyckim, które wspierały nasze stanowisko. Pokazaliśmy, że podejmując decyzję o budowie na naszym wybrzeżu gazoportu i dogadując się w sprawie dostaw gazu ze Skandynawii, nie zamierzamy uczestniczyć w poszukiwaniu rozwiązań uwzględniających interesy innych krajów, które zainteresowane są dostawami z Rosji. Sugeruję, by powyższe decyzje należy oceniać w szerszym kontekście tego, co dzieje się w ostatnim okresie w Europie. Kilka dni temu USA podpisały z Azerbejdżanem list intencyjny o współpracy energetycznej. USA są szczególnie zainteresowane dostawami do Europy gazu ze złóż na Morzu Kaspijskim. Ich celem jest budowa gazociągu Turcja-Grecja-Włochy (oraz być może także Nabucco i innych gazociągów z gazem z Azerbejdżanu), co ma zwiększyć bezpieczeństwo dostaw gazu do Europy. Rosja nie jest w stanie przeszkodzić tym planom, lecz sama forsuje swoją koncepcję dostaw gazu gazociągiem przez Morze Czarne do Turcji i dalej aż do Europy Środkowej (Węgry). DOSTAWY ROPY na rozmowy na ten temat wybrał się do Kazachstanu i Azerbejdżanu prezydent Lech Kaczyński. Trzeba przyznać, że to przedsięwzięcie dyplomatyczne z założenia było bardzo trudne, bo postanowiliśmy się wejść na teren tradycyjnych wpływów Rosji. Smaku tej rozgrywce dodaje fakt, że dziwnym zbiegiem okoliczności w czasie pobytu Lecha Kaczyńskiego w Kazachstanie, do Astany przybył też rosyjski premier Michaił Fradkow. Nie można lekceważyć tego, że rosyjskie koncerny są silnie umocowane w Kazachstanie i proponowany przez nas program współpracy ma wymiar gospodarczy wielokrotnie mniejszy. Nasz program przewiduje współpracę Kazachstanu, Polski, Ukrainy, Gruzji i Azerbejdżanu w stworzeniu „korytarza transportowego ropy z regionu kaspijskiego do Środkowej Europy”, którego ważnym elementem ma być rurociąg Odessa-Brody z przedłużeniem do Płocka i Gdańska. Rozmowy w stolicy Kazachstanu od początku były obarczone dużym ryzykiem, bo było mało prawdopodobnym, by kraj ten zaangażował się w nowe, mimo wszystko niepewne przedsięwzięcie i narażał na szwank współpracę z Rosją - dotychczas jednym z kluczowych partnerów gospodarczych. Prócz tego Kazachstan bardzo liczy się z inwestowanym w swoim kraju rosyjskim kapitałem i doświadczeniem w wielu dziedzinach kazachskiej gospodarki. Drugim powodem ograniczającym szanse realizacji naszej propozycji jest silnie rozwijająca się współpraca Kazachstanu z Chinami. Trzeba przyznać, że w porównaniu z realizowanymi programami współpracy z tymi dwoma potentatami nasza propozycja jest mało atrakcyjna. Nasza niska pozycja wyjściowa w negocjacjach wynika także z tego, że dotychczasowa polsko-kazachska wymiana handlowa i szeroko rozumiana współpraca gospodarcza ma charakter śladowy, jest w fazie początkowej, rozwojowej. Nic więc dziwnego, że mimo medialnych komentarzy w Polsce, które starały się wyeksponować jakieś elementy sukcesu z tych rozmów, odpowiedź prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa była prosta: w tym przedsięwzięciu powinna też uczestniczyć Rosja. Tezy stanowiska przywódcy Kazachstanu warto szerzej przedstawić. Generalnie na kazachską ropę możemy liczyć dopiero w latach 2011-12, bo wówczas ma już działać konkurencyjny ropociąg przez Bałkany, kontrolowany przez rosyjskie koncerny. W związku z tym prezydent Kazachstanu stwierdził, że do negocjacji o przedłużeniu ukraińskiego rurociągu do Polski "obowiązkowo trzeba zaprosić instytucje z Rosji”. Przekonaliśmy się też, że firmy z Kazachstanu są zainteresowane kapitałowym wejściem w polskie rafinerie, Kazachowie chcieliby dostarczać ropę do Polski, tam ją przerabiać i sprzedawać dalej w Europie". Poza protokołem mówiono o tym, że PKN Orlen mógłby dostać udziały w kazachskich złożach np. w zamian za udziały w kupionej niedawno rafinerii w Możejkach (Kaz MunaiGaz był konkurentem Orlenu w staraniach o ten litewski kombinat, a także Orlen wygrał z konsorcjum KazMunaiGaz i Deutsche Bank w staraniach o czaski Unipetrol). Starania Kazachstanu o dostęp kapitałowy do rafinerii jest widoczny, bo już obecnie zaawansowane są ich rozmowy o budowie w Gruzji (Batumi) dużej rafinerii przerabiającej rocznie 10 mln ton ropy. Zamierzają też zbudować podobnej wielkości w tureckim porcie Ceyhan. Podobny wynik przyniosły rozmowy polskiej delegacji w Azerbejdżanie. Jedynym realnym sukcesem tej azjatyckiej wyprawy jest obietnica prezydentów Kazachstanu i Azerbejdżanu, że w maju przyjadą do Polski na szczyt energetyczny (będą w niej uczestniczyć prezydenci Kazachstanu, Polski, Litwy, Ukrainy, Gruzji i Azerbejdżanu).. KOMENTARZ Z OSTATNIEJ CHWILI Wynik polskich rozmów został przypieczętowany informacją kierunkach rozwoju współpracy Rosji z Kazachstanem. Rosja ma zwiększyć zakupy kazachskiej ropy. Rosjanie godzą się na rozbudowę rurociągu z Tengizu do Noworosyjska i transport kazachskiej ropy tą drogą zwiększy się z obecnych 28 mln ton do ponad 60 mln ton rocznie. Także Rosja zaproponowała Kazachstanowi dostęp do planowanego ropociągu łączącego port Burgas (Bułgaria) i Aleksandropolus (Grecja). Kazachska ropa byłaby dostarczana rurociągiem do portu w Noworosyjsku, a potem tankowcami do Burgas, a następnie rurociągiem do Aleksandropolus na Morzu Śródziemnym, omijając krytyczne cieśniny tureckie Bosfor i Dardanele.
|